certyfikaty dyskontowe Profil zysków i strat

Certyfikaty dyskontowe

Certyfikaty dyskontowe polegają na tym, że nabywamy instrument bazowy po niższej od rynkowej cenie. Jednocześnie ustalany jest poziom maksymalny (cap) określający ile w najlepszym wypadku na danym instrumencie zarobimy. Wzrost ceny instrumentu bazowego powyżej poziomu capa już nie przynosi nam żadnych korzyści.

W dniu zapadalności emitent wykupuje certyfikat po cenie instrumentu bazowego z dnia zapadalności, jednak nie większej niż wartość określona jako cap.

Poziom capa ma znaczenie również dla wartości dyskonta. Im wyższa cena capa ponad cenę w dniu emisji tym mniejsze dyskonto. Wynika to z faktu, że skoro uczestniczymy w większej części ruchu wzrostowego to nasz początkowy bonus jest mniejszy.

W odwrotnym przypadku gdy poziom ograniczenia górnego jest ustawiony blisko w stosunku do ceny w dniu emisji wtedy wartość dyskonta jest większa.

Certyfikaty dyskontowe są dobrą inwestycją dla inwestorów, którzy spodziewają się trendu bocznego, niewielkiego spadku lub niewielkiego wzrostu. W przypadku oczekiwań znaczącego wzrostu inwestycja bezpośrednio w instrument bazowy może okazać się bardziej opłacalna.

Przykład

Inwestor rozważa zakup certyfikatu dyskontowego na akcje KGHMu. Obecna cena akcji wynosi 130 PLN. Certyfikat wygasa za 3 lata. Poziom ograniczenia górnego jest ustawiony na poziomie 170 PLN. Obecna cena certyfikatu wynosi 90 PLN. Kiedy taka inwestycja okaże się lepsza od bezpośredniego zakupu akcji?

wykres

certyfikaty dyskontowe

Jeżeli cena spadnie poniżej 90 inwestor osiągnie stratę, ale i tak będzie ona mniejsza o 40 PLN na certyfikacie niż jakby kupił akcje. I tak dla 80 będzie to 10 PLN straty, dla 70, 20 PLN i tak dalej.

W przedziale 90-130 właściciel certyfikatu będzie zarabiał, podczas gdy właściciel akcji wciąż będzie na stracie.

W przedziale 130 – 170 inwestor kupujący certyfikat zawsze będzie osiągał zysk i zysk ten zawsze będzie większy niż bezpośredni zakup o 40 PLN na jednym certyfikacie.

W przedziale 170 – 210 zysk inwestora kupującego certyfikat już się zatrzyma na poziomie 80 PLN, podczas gdy transakcja polegająca na zakupie akcji będzie przynosiła coraz większy zysk. Na poziomie 210 PLN za akcje korzyści z nabycia akcji i certyfikatu będą już takie same.

Powyżej 210 PLN za akcje inwestycja bezpośrednio w akcje już będzie bardziej opłacalna i dalej będzie rosła, podczas gdy właściciel certyfikatu zarobi „jedynie 80 PLN” niezależnie jak wysoko cena wzrośnie.

certyfikaty dyskontowe Profil zysków i strat

certyfikaty dyskontowe Profil zysków i strat

Powyższy przykład pokazuje przedziały, kiedy lepiej kupować akcje a kiedy certyfikat i wynika z niego, że jeżeli nie oczekujemy wzrostu powyżej 210 PLN za akcje w przeciągu najbliższych 3 lat to certyfikat będzie dobrą opcją. Przykład ten jednak nie uwzględnia jednego bardzo ważnego elementu a konkretnie dywidendy. Właściciel akcji będzie dostawał dywidendę, podczas gdy właściciel certyfikatu już nie. Dywidenda ma ogromne znaczenie do szacowania poziomu dyskonta.

A dla KGHMu bywa ona często bardzo wysoka. W tym przypadku mamy do czynienia z 3 letnim certyfikatem, a więc dla uproszczenia można obliczyć dywidendę z ostatnich 3 lat. Wynosiła ona odpowiednio za lata 2011, 2012, 2013 następujące kwoty 10,59 PLN, 25,00 oraz 9,41 PLN, czyli razem aż 45 PLN na jednej akcji.

Jest to więc wartość przekraczająca poziom dyskonta i jeżeli w następnych latach by się powtórzyła to już inwestycja w certyfikat nigdy nie okaże się bardziej zyskowna od zakupu akcji, gdyż suma dywidend przewyższy wartość dyskonta. Dodatkowo akcje nie ograniczają nas w przypadku wzrostów i jest to kolejny argument za wyborem akcji jako potencjalnej inwestycji.

Na tak wysoką dywidendę chyba jednak nie mamy co liczyć. Wprowadzony podatek od kopalin oraz duże plany inwestycyjne spowodowały, że najbliższe lata dywidenda powinna być mniejsza. To jest jednak KGHM, czyli spółka uzależniona od państwa, a co za tym idzie wszystko może się wydarzyć i to w obie strony.

Ten przykład jest wymyślony, podobnie jak i wartość dyskonta. Jednak taką analizę musimy zawsze przeprowadzić przed dokonaniem inwestycji i spróbować sobie zważyć poszczególne elementy a następnie porównać je z naszymi oczekiwaniami. Ja bym się nie zdziwił gdyby KGHM znowu zbliżyła się do 200 PLN za akcje, ale wierzę też, że są osoby, które nie widzą przyszłość spółki już tak optymistycznie.

 

 

Kupując certyfikat dyskontowy musimy przeanalizować wszystkie elementy i jeżeli cena jest dla nas odpowiednia możemy świadomie go nabyć. Możemy też spróbować taką strukturę stworzyć samemu.

Jednym ze sposobów aby osiągnąć zbliżony efekt jest kupno kontraktu na dany instrument oraz jednocześnie wystawienie opcje kupna z wyższym poziomem wykonania. Kontrakt przynosi nam zyski podczas wzrostów a wystawiona opcja daje pewien zastrzyk gotówki, czyli dyskonto zakupu na początku, jednak w momencie wzrostów anuluje nasze zyski z kontraktu.

Nie na wszystkie instrumenty można jednak kupować kontrakty i opcje oraz nie zawsze dostępne są też instrumenty o tak długim terminie zapadalności a ich rolowanie obarczone jest dodatkowym ryzykiem. Może się wiec okazać, że certyfikat będzie jedyną pewną opcją osiągnięcia danego celu biznesowego. W polskich warunkach tylko WIG 20 daje nam zbliżone możliwości gdyż dostępne są zarówno opcje jak i kontrakty na ten instrument.

Obecnie na GPW notowane są 25 certyfikaty bonusowe. Wszystkie wyemitowane zostały przez Raiffaisen Centrobank. Instrumentami bazowymi są największe polskie akcje oraz indeks WIG20.

Jeżeli zdecydujemy się na zakup, któregoś z nich to powinniśmy zawsze patrzeć na następujące elementy:

jak jest cena instrumentu bazowego i certyfikatu obecnie? Czyli jakie jest dyskonto?

jaki jest termin zapadalności?

jaka jest odległość do górnej granicy, powyżej której nie będziemy już zarabiać?

Czy występowała i jak kształtowała się dywidenda dla instrumentu bazowego

Jak wyglądają korzyści z inwestycji alternatywnych?

 

Inwestycja w certyfikaty ma sens tylko wtedy gdy dyskonto jest znaczące. Jeżeli dyskonto jest małe to lepiej już kupić instrument bazowy, który z reguły charakteryzuje się większą płynnością i łatwiej nam go potem będzie sprzedać.

Dyskonto to powinno też znacząco przewyższać wartość prognozowanej przez nas dywidendy, którą możemy próbować szacować na bazie lat wcześniejszych oraz zapowiedzi zarządu, jeżeli takie występują.

Okres zapadalności z kolei określa nam prawdopodobieństwo tego, czy cena przekroczy poziom górnego ograniczenia. Jeżeli jest bliski a próg wysoko to ryzyko osiągnięcia maksimum jest niskie a co za tym idzie cena certyfikatu powinna być zbliżona do ceny instrumentu bazowego, czyli rynek będzie wyceniał instrument bez dyskonta.

Im dłuższy okres do wygaśnięcia tym większa powinna być różnica pomiędzy ceną certyfikatu a ceną instrumentu bazowego, gdyż istnieje ryzyko (szansa), że cena instrumentu bazowego wzrośnie znacząco powyżej bariery, co spowoduje, że właściciel certyfikatu zarobi dużo mniej od właściciela instrumentu bazowego.

I na koniec warto też się przyjrzeć alternatywą inwestycyjnym. Najczęściej zysk z tego typu inwestycji porównuje się z zyskiem z, uważanych za bardzo bezpieczne, bonami skarbowymi. Jeżeli wyjdzie nam, że maksymalny zysk z inwestycji jest niewiele większy od zysku z bezpiecznych obligacji a przy tym nasze ryzyko strat jest duże to kupno certyfikatu może nie być uzasadnione.

 

Przeczytaj także

Produkty strukturyzowane

Certyfikaty bonusowe

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *